1995
Napisać pamflet na samego siebie, obnażyć swoje braki, niedoskonałości, ośmieszyć się celowo? To co najmniej godne uznania, bo trzeba mieć jednocześnie ogromny dystans do swojej osoby, a niewielu go ma, niestety — bo taki dystans jest po prostu pochodną inteligencji. Ale Konwicki posiadł go niewątpliwie, stąd też wiele autoironii w książce, którą — na dowód — nazwał autor gęstym strumieniem świadomości (…), której kłania się zacny doktor Alzheimer. Dalej „strumień” zamienia się zresztą w „kapanie”. I rzeczywiście, książka jest zbiorem takich właśnie „kapiących” kropli prawdy, pojedynczych bystrych spostrzeżeń, które niejeden nazwałby aforyzmami, kąśliwych uwag, przypomnianych nagle anegdot, które zlewają się w niezwykle interesującą, mądrą i wartościową całość. „Pamfletem na siebie” Konwicki podsumował samego siebie jako artystę, człowieka ze skomplikowaną biografią, ale przede wszystkim — siebie jako przedstawiciela gatunku ludzkiego, a więc tym samym podsumował również nas wszystkich, wystawił nam swego rodzaju ostateczne świadectwo. I w ten oto sposób Konwicki w wielkim stylu zamknął swoją twórczość.
© 2006 Emilia Walczak
konwicki.art.pl > Twórczość > Twórczość dojrzała… > PAMFLET NA SIEBIE
© 2006-2009 Pracownia Kultury Współczesnej
Opracowała Emilia Walczak, Zaprojektował Tomasz Kojder. HTML CSS