k. konwicki.art.pl
O twórczości Tadeusza Konwickiego

1986

NOWY ŚWIAT I OKOLICE Sylwa

Omówienie

Pisany i rysowany (!) w 1984 roku, zamykał tryptyk sylw, którego dwoma wcześniejszymi ogniwami były „Kalendarz i klepsydra” oraz „Wschody i zachody księżyca”. Pisany był dla oficjalnego wydawnictwa i był pierwszą od lat nową książką Tadeusza Konwickiego opublikowaną nie w podziemiu. Kiedy autor zanosił czystopis do „Czytelnika”, złożył go stawiając warunek, że nie może dojść do jakiejkolwiek ingerencji w tekst. A książka ma niezwykle przewrotną formę, bo adresatem wewnątrztekstowym utworu jest… czytelnik z ulicy Mysiej, do którego autor raczy klecić apostrofy i z którym droczy się, broniąc niektórych fragmentów przed ewentualnymi urzędowymi poprawkami (W tym miejscu pan cenzor kładzie swój ołówek na moich koślawych sylabach i będzie skreślać. Ale proszę poczekać, mój nieznany uważny czytelniku, co mi towarzyszysz już prawie czterdzieści lat. Ale proszę wziąć pod uwagę, że ja sam, dobrowolnie, wsuwam swój tekst w tajemniczą maszynę, z której wypada później szczerbaty, chuderlawy, bezjajski. Ja sam, przez pański kaprys, wziąłem się do cenzorowania samego siebie. A ja przecież robię to ze sobą, z niewielką przerwą, parę dziesiątków lat. Więc proszę zabrać ten ołówek, czerwony albo czarny. Ja mówię tyle, ile trzeba1).

Konstrukcja tej autobiografii jest, tak jak w wypadku poprzednich książek raptularzowych, podporządkowana rytmowi kalendarzowemu, Tadeusz Konwicki przeplata swe wspomnienia i eseistyczne refleksje wskazaniami ukonkretniającymi czas ich snucia (np. mowa o wiośnie, Wielkanocy, 1 Maja, wakacjach, Olimpiadzie) oraz zapisami obserwacji pogody.

Kiedy powstawał „Nowy Świat i okolice”, Tadeusz Konwicki spotykał się ze Stanisławem Beresiem, z którym odbywał rozmowy, które później zostały opublikowane jako „Pół wieku czyśćca”. W jednej z rozmów znajdujemy dość obszerną charakterystykę powstającego utworu oraz tryptyku, którego stanowić miał zwieńczenie: „Kalendarz i klepsydra”, „Wschody i zachody księżyca” — czyli to, czego nie dowiecie się w szkole. Chodziło mi o to, aby pokazać, że pan Konwicki nie jest poczciwiną i przygłupem, który pisze powieści, a nie orientuje się, co dzieje się w jego kraju. W związku z tym te książki są również w sporym stopniu awanturnicze. W przeciwieństwie do moich wcześniejszych utworów, w których posługuję się szyfrem, te pisane są tekstem otwartym. Czułem potrzebę powiedzenia paru rzeczy w ten właśnie sposób. Po zakończeniu „Nowego Świata” nie mam zamiaru powracać do tego typu estetyki. Tutaj bowiem zostałem sportretowany jakby poza pisaniem.2

Zwróćmy uwagę, na użytą przez autora formę: Nowego Świata, a nie: Nowego Światu, jak należałoby odmienić tę nazwę w wypadku użycia jej w znaczeniu nazwy ulicy. Wynika to z wieloznaczności tego tytułu: Oczywiście, że to jest ten [pokazuje ręką w stronę ulicy] Nowy Świat, ale zarazem jest to gra słów, bo chodzi również o ten „nowy świat”, który otworzył się przede mną po przyjeździe z Wileńszczyzny. Zakończenie tytułu oznacza, że wszystkie „wycieczki” w przeszłość i przyszłość, a także różne dygresje.3

Do poetyki „tekstu otwartego”, wbrew zapowiedziom w wywiadzie Beresia, powróci jednak Tadeusz Konwicki jeszcze dwukrotnie — ale opisując już inną rzeczywistość, już w latach dziewięćdziesiątych, w „Zorzach wieczornych” i „Pamflecie na siebie”. Książki te też będą sylwami i będą swoistą kontynuacją tryptyku eseistycznego, niemniej można w nich dostrzec — nie tylko w formie tytułu — kilka znaczących różnic, dzielących je od utworów poprzednich.

© 2006 Przemysław Kaniecki

1 T. Konwicki, Nowy Świat i okolice, wyd. II, ss. 46-47.

2 Tamże, ss. 176-177.

3 T. Konwicki, Pół wieku czyśćca, s. 175.

konwicki.art.pl > Twórczość > Twórczość dojrzała… > NOWY ŚWIAT I OKOLICE

z Google

© 2006-2009 Pracownia Kultury Współczesnej
Opracowała Emilia Walczak, Zaprojektował Tomasz Kojder. HTML CSS