k. konwicki.art.pl
O twórczości Tadeusza Konwickiego

1994

J.B. [JEGOR BUŁYCZOW] I INNI. SCENY DRAMATYCZNE WEDŁUG MAKSYMA GORKIEGO Przedstawienie teatralne

Informacje

  • Inscenizacja i reżyseria: Tadeusz Konwicki
  • Asystent reżysera: Artur Barciś
  • Scenografia: Stajewski Marcin
  • Opracowanie muzyczne: Wojciech Borkowski
  • Wystąpili: Gustaw Holoubek, Magdalena Zawadzka, Ewa Wiśniewski, Dorota Nowakowska, Dominika Ostałowska, Tomasz Dedek, Artur Barciś, Jan Matyjaszkiewicz, Andrzej Szczepkowski, Anna Seniuk, Wiktor Zborowski, Grzegorz Damięcki i in.
  • Premiera: 9 lipca 1994 r.

Teatr Ateneum

Opracowane na podstawie: e-teatr.pl/pl/realizacje/8184,szczegoly.html

Omówienie

Powodem sięgnięcia przez Tadeusza Konwickiego po sztukę Gorkiego było przeświadczenie reżysera, że koresponduje ona z sytuacją na Wschodzie:

(…) w owym czasie ta sztuka niechcąco odtwarzała sytuację w Rosji. Jegor Bułyczow jest dogorywającym władcą małego imperium biznesowego. Aż się prosiło o asocjację z chorym, ledwie żywym Jelcynem. Ferment w Rosji lat 90. bardzo przypominał ten przed rewolucją w Rosji. Zresztą, ten ferment w każdej chwili mógł się skierować w zupełnie inną stronę, niż nam się wydawało. Dawne siły były jeszcze potężne. Wydawało mi się, że jest to ciekawe i że warto to zrobić. Jestem zaprzyjaźniony z Teatrem Ateneum. Tam się czuję jak w rodzinie, fajny zespół, dyrektor, Gustaw Holoubek, stary przyjaciel. Namówili mnie.1

Ale nie tylko chodziło o Rosję. Pisze reżyser w jednym z autokomentarzy:

A sztuka, nad którą pracujemy, opowiada o człowieku chorym na raka, którego próbują uleczyć różni znachorzy, szamani i nawiedzeni. Świat stary już go nie uzdrowi. Może świat nowy, którego nie znamy, którego się lękamy, może ten nowy świat przywróci go do życia. Ten bohater sztuki, reżyserowanej przeze mnie w warszawskim teatrze, narzuca mi się natrętnie jako rodzaj metafory o społeczeństwie rosyjskim trawionym przez niezidentyfikowanego raka, o narodzie polskim zainfekowanym przez jakiegoś dziwnego wirusa, o całej Europie trawionej przez wycieńczającą gorączkę. A ci uzdrawiacze ze sztuki próbujący niekonwencjonalnymi sposobami uleczyć chorego, dziwnie mi przypominają różnych polityków, mężów stanu, przywódców sekt, proroków i świętych starców, co szukają w sobie boskości. Świat wydaje się chory i wszyscy chcą mu przywrócić zdrowie potrzebne, żeby przeżyć następne tysiąclecie.2

Warto podkreślić, że Tadeusz Konwicki wyjątkowo ceni dramaty Maksyma Gorkiego. W pewnym momencie rozmów z Beresiem przywołuje sytuację z „Letników”, w innym zaś miejscu stwierdza z żalem, że na Gorkiego rzuciła cień ponura sława socrealisty i jego głupkowatej prozy. Przecież dramaturgiem to on był chyba tylko do rewolucji. Ale jest tam parę świetnych rzeczy.3

I już wtedy — w 1984 roku! — porównuje Tadeusz Konwicki sytuację fabularną „Jegora Bułyczowa” z sytuacją za wschodnią granicą. Jest to nota bene przykład wypowiedzi Konwickiego w rozmowach z Beresiem, którą można uznać za genialną wprost diagnozę (albo proroctwo, jak kto woli), to jeden z wielu przenikliwych akcentów politycznych w „Pół wieku czyśćca”, które tak zadziwiały Stanisława Beresia i późniejszych pierwszych czytelników wywiadu-rzeki, nie bardzo wierzących jeszcze, że komunizm wschodnioeuropejski może upaść.

Niech pan tylko spojrzy: amerykańska dramaturgia XX wieku karmi się tylko Czechowem. Dziwię się Amerykanom, że są tak bardzo zafascynowani Rosją. Przecież od Faulknera po Bellowa każdy z nich jedzie na Dostojewskim. A dlaczego w takim razie na przykład nie zainteresują się dramaturgią Gorkiego? Od jakichś dwudziestu lat najbardziej współczesną sztuką jest „Jegor Bułyczow”. Oto na oczach skotłowanej rodziny, pragnącej zagarnąć majątek, umiera stary kupiec. Próbują go leczyć przy pomocy różnych znachorów i duchów, lecz nic nie pomaga. Sprowadzają zatem „świętego starca” — przypominającego trochę Nardellego lub Harrisa — który informuje, że będzie go leczyć przy pomocy trąby. Przychodzi więc ten mały człowieczek i zaczyna trąbić… Jak pod murami Jerycha… Dlaczego oni na to nie wpadli i nie wystawiają tego utworu od rana do nocy zamiast tych swoich trzeciorzędnych, głupkowatych sztuk?4

© 2006 Przemysław Kaniecki

1 Pamiętam, że było gorąco, s. 217.

2 T. Konwicki, Dzień jak co dzień, „Rzeczpospolita” 2006, nr 140; przedruk na stronie internetowej: e-teatr.pl/pl/artykuly/26982.html.

3 Pół wieku czyśćca, s. 265-266.

4 Tamże, s. 265.

konwicki.art.pl > Twórczość > Twórczość dojrzała… > J.B. [JEGOR BUŁYCZOW] I INNI

z Google

© 2006-2009 Pracownia Kultury Współczesnej
Opracowała Emilia Walczak, Zaprojektował Tomasz Kojder. HTML CSS